|
Bibliotece Głównej MBP im. A. Asnyka w Kaliszu stuknęła - dwudziestka. Jakie marzenia można mieć w takim wieku? - Chcemy się rozwijać, a do tego potrzebujemy przestrzeni - mówi Adam Borowiak, dyrektor MBP. W zaadaptowanym dla jej potrzeb tzw. pałacyku przy ul. Legionów placówka się dusi. Wnętrze wypożyczalni Biblioteki Głównej przy ul. Legionów 66. Z dwudziestoletnią zaledwie BG problem jest taki, że to placówka tak samo młoda, jak i stara. Stoją wprawdzie komputery, funkcjonuje katalog elektroniczny, ale jednocześnie wiele urządzeń, jak winda do przesyłania zamówionych książek, pamięta jeszcze zgrzebne lata peerelu. Wypożyczalnia jest mała, czytelnia jeszcze mniejsza, za to magazyny są największe. Co z tego, kiedy wbrew wszelkim standardom zlokalizowano je w piwnicach. Trzeba przyznać, przestronnych i nadzwyczajnie, naturalnie „klimatyzowanych”, ale jak na dzisiejsze potrzeby biblioteki, i tak za małych. - Gdy zaczynałam tu pracować, mieliśmy trzydzieści tysięcy woluminów, teraz ich liczba się potroiła - mówi Anna Cicha, magazynier biblioteczny w pałacyku. Jak sobie radzić w tej sytuacji? Potrzebny jest specjalny system półek; odpowiednio połączone pozwalają „rozciągać” przestrzeń. Niestety, nie w nieskończoność. Jest jeszcze maleńkie pomieszczenie „z odzysku”. Dodatkowe kilka metrów kwadratowych pozyskano po modernizacji ocieplenia. Wcześniej - nieprawdopodobne, ale prawdziwe - w sąsiedztwie książek stał piec ogrzewający budynek... Stropy nad magazynami wzmocniono mocnymi stalowymi sztabami. Najpierw byli Mullerowie Dwadzieścia lat temu było to jedyne możliwe rozwiązanie adaptacyjne. Placówka przez cztery lata powstawała w na wpół zrujnowanej willi, która przed wojną służyła rodzinie Mullerów, znanych fabrykantów. Dom był solidny: miał porządne, wysokie piwnice i jasne wnętrza z dwukondygnacyjną częścią środkową. Pod względem architektonicznym zadbano o eleganckie formy nawiązujące do założeń pałacowych. Każdy to widzi, dlatego kaliszanie „główną” zwyczajowo nazywają „pałacykiem". Niemniej przestrzeń dająca sporo swobody jednej rodzinie i jej gościom raptownie kurczy się, gdy wprowadzić do niej dziesiątki osób. A taka jest rzeczywistość biblioteki publicznej, otwartej dla czytelników sześć dni w tygodniu - ludzi przychodzących tutaj po książki i poszukujących informacji nie brakuje. O tym, że międzywojenna willa nie wystarczy bibliotece, zdawano sobie sprawę już od jej zarania. Pierwsze plany rozbudowy, staraniem Jerzego Bielawskiego, obecnego kierownika BG i jej właściwego organizatora, powstały już w latach 80. Widać na nich kilkupiętrowy budynek ze szkła, zespolony łącznikiem z pałacykiem. Piętrowiec miał stanąć na dwóch działkach: jedna należy do biblioteki, druga, graniczna, do Kaliskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W sumie to niemal 2 tys. mkw. do zagospodarowania. Na planach tymczasem się skończyło. Pozostaje pytanie: jakiej biblioteki miejskiej chcemy i jakiej potrzebujemy? Naukowa Od samego początku w willi Mullerów urządzano bibliotekę o profilu naukowym. Organizację tak pomyślanej placówki rozpoczęto od wyboru odpowiedniego księgozbioru z tzw. Biblioteki Centralnej przy al. Wolności (obecnie Filia nr 4).
Budynek przy Alei Wolności w którym mieści się Filia nr 4. Zainteresowano się zakupem starodruków i kalisianów, przystąpiono do profesjonalnego opracowania słynnego księgozbioru Alfonsa Parczewskiego, składającego się z trzech kolekcji: w posiadaniu Parczewskiego, ks. Jana Sobczyńskiego oraz Józefa Leopolda z Rzepiszewa. We wszystkich tych pracach uczestniczyli także naukowcy, dzisiaj związani z Książnicą Pedagogiczną im. A. Parczewskiego. Tamte starania procentują do dzisiaj; literaturę „lżejszą” można wypożyczać w filiach MBP, „główna” utrzymuje charakter popularno-naukowej. Bardzo dobrze widać to w strukturze organizacyjnej. Obok wypożyczalni i czytelni pomocą służą działy: informacyjno-bibliograficzny, zbiorów specjalnych, rękopisów, starych druków, ikonograficzny, kartograficzny, historyczny, mikrofilmów. To jest wymierny dorobek minionych 20 lat, bibliotekarzy pracujących Jak może wyglądać nowoczesna biblioteka? Na przykład tak jak Mediateka we Wrocławiu na rzecz placówki. Czy można zrobić więcej, dalej nie inwestując? Przyszłość Obecna BG - jedna z wizytówek miasta - nowoczesną bardziej chciałaby być niż jest, co najlepiej wykazać przez porównanie. Przykłady można mnożyć, ale wystarczy sięgnąć po najbliższy i obejrzeć bibliotekę kaliskiego PWSZ lub chociażby przestrzeń szkolnej wypożyczalni w Gimnazjum nr 9. Tymczasem o aspiracjach MBP najlepiej świadczą plany. Propozycja budowy nowej siedziby, złożona w miejskim wydziale inwestycji, zakłada stworzenie gmachu m.in. z oddzielnymi czytelniami dla dzieci i dorosłych, komputerowymi terminalami, informatorium, salą multimedialną, pracownią konserwacji i digitalizacji zbiorów, a nawet kawiarenką itd. Marzenia, jak pisaliśmy, zaczynają ostatnio przyjmować bardziej konkretne kształty, choć jednocześnie nadal pozostają w sferze koncepcji. Inwestycja pod nazwą „Regionalna Biblioteka Publiczna” za 17 mln zł będzie walczyła o pieniądze z Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Wielkopolskiego na lata 2007-2013. W skrócie mówiąc, o pieniądze unijne. Warto myśleć o przyszłości, oglądając wystawę na dwudziestolecie w pałacyku.
Anna Tabaka, ŻYCIE KALISZA NR 48, 9 listopada 2006 |