|
Spotkanie Kiry
Gałczyńskiej z czytelnikami MBP im. Adama Asnyka i promocja książki "Srebrna
Natalia" Kira Gałczyńska w Kaliszu W gościnne progi Biblioteki Głównej, pełnej rozemocjonowanych czytelników, zawitała 23 października 2006 roku Kira Gałczyńska. Pisarka, dziennikarka, córka Konstantego Ildefonsa postanowiła odbyć sentymentalną podróż do miasta, w którym jej przodkowie spędzali szczęśliwe lata swego życia. Kira Gałczyńska wraz z prowadzącą spotkanie redaktor Bożeną Szal-Truszkowską. Kalisz II połowy XIX i początku XX wieku jako stolica guberni był miastem barwnym, o dość pomyślnym rozwoju gospodarczym i kulturalnym ale przede wszystkim wielonarodowościowym. Żyli w nim Polacy, Niemcy, Żydzi, Ukraińcy i ówczesna elita Rosjanie. Zawirowania historyczne spowodowały napływ ze wschodu licznych rodzin. Wśród przyjezdnych był Piotr Dimitrewicz Snaksarew, radca stanu – pradziad Kiry. Jako człowiek z natury spokojny postanowił tu osiąść i założyć rodzinę. Zamieszkał na ulicy Kościuszki 9. Jego najmłodsza córka Wiera, oddając rękę niezwykle przystojnemu Konstantemu Nikołajewiczowi Awaliszwilemu – księciu gruzińskiemu - postawiła tylko jeden warunek: „chcę mieszkać w Kaliszu”. Ślub pary odbył się w 1904 roku w cerkwi pułkowej a w cztery lata później na świat przyszła Natalia – matka Kiry. Babka Wiera, była osobą nie poddającą się okolicznościom, biedzie czy kłopotom, zawsze z nieodłączną torbą, w której trzymała swoje skarby. Tajemniczy sakwojaż wędrował przez miasta i pokolenia. Był podczas rewolucji 1917, kiedy babka szukała zaginionego męża, w powstaniu warszawskim, Kaliszu, Pruszkowie, Stawisku – domu Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów – Krakowie, Szczecinie, Aninie, by ostatecznie znaleźć się w warszawskim domu Kiry. Czytelnia Biblioteki Głównej wypełniona była po brzegi. Barwnych, rodzinnych opowieści podczas poniedziałkowego spotkania można było usłyszeć jeszcze wiele. Kluczowe jednak pytanie dotyczyło prezentowanej a ostatnio wydanej książki Srebrna Natalia – dlaczego tak późno? Do napisania książki będącej hołdem dla matki – „srebrnej Natalii” (tak Gałczyński nazywał swoją żonę, przyjaciółkę i muzę) Kira przygotowywała się bardzo długo, wiele o niej myślała, kilkadziesiąt razy zaczynała ale zawsze wiedziała, że to nie jest to, brakowało impulsu. W październiku zeszłego roku pojawił się pomysł wyjazdu do Gruzji. Kira pojechała tam nie znając nikogo, nie znając języka, wiedząc, że kraj dookoła jest otoczony wojnami. Spotkała tam niezwykle ciepłych, serdecznych ludzi, którzy opiekowali się nią w ciągu tych trzech tygodni, towarzyszyli jej nawet podczas wyprawy w góry, do granicy z Osetią, do miejsc skąd pochodził cały ród Awałowów (tak brzmi zruszczona forma nazwiska Awaliszwili). Nieufni wobec obcych ale waleczni i gościnni Gruzini wiedząc, że szuka swych korzeni ułatwili jej dotarcie do niezwykłych dokumentów – urzędowych rejestrów. Jak wytłumaczyć, że w spisach metrykalnych obejmujących wyłącznie męskich potomków znalazła się wzmianka o urodzeniu Natalii, o jej małżeństwie? Może to przeznaczenie lub fatum, na to pytanie nawet pisarka nie znalazła odpowiedzi. Po powrocie do Polski zaczęła pisać po 12 godzin dziennie i jak sama twierdzi powstała najważniejsza z jej książek, którą bardzo chciała napisać. Życie Natalii nie było łatwe ale szczęśliwe, pełne dni dobrych, cudownych, złych, wypełnionych chorobą, depresją ale także pełnych wspaniałej twórczości męża, dla którego była pierwszą i najważniejszą recenzentką. Przywołuje sekrety i opowiadania o barwnym ale skomplikowanym życiu rodziców, o wielkiej sztuce przebaczania. Jest to także książka o Kaliszu. Raz - o mieście jakie udało się zachować w pamięci, dwa - o mieście wspominanym przez znajomych i przyjaciół. Pełna czaru, wspaniale ilustrowana książka zachęca do czytania. We wtorek autorka gościła w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej, które wraz ze Stowarzyszeniem im. Haliny Sutarzewicz oraz Miejską Biblioteką Publiczną im. Adama Asnyka przygotowało wystawę Kaliszanie piszący… Wśród kilkunastu zasłużonych pisarzy zaprezentowano także postać Natalii Gałczyńskiej. Podczas pobytu w Kaliszu pisarka odwiedziła także III Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika (dawniej Liceum im. Anny Jagiellonki) którego uczennicą była Natalia Awałow. Karena Łuszczykiewicz Kira Gałczyńska z wizytą w Kaliszu i Opatówku Taki scenariusz może napisać tylko życie Jak powstawała najnowsza książka Kiry Gałczyńskiej „Srebrna Natalia”? jakie są związki jej rodziny z Kaliszem? O swojej fascynującej podróży w czasie i przestrzeni autorka wspomnień opowiadała podczas spotkań z czytelnikami w bibliotekach Kalisza i Opatówka. Kira Gałczyńska jest córką Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Ukończyła filologię rosyjską na Uniwersytecie Warszawskim. Jest tłumaczką i dziennikarka. Do lata 1997 r. była edytorką książek ojca. Jest współtwórcą muzeum poety w leśniczówce Pranie. Książkę - wspomnienia „Srebrna Natalia” - Kira Gałczyńska poświęciła swojej matce, z urodzenia kaliszance. Dlaczego właśnie jej? - Każdy czytelnik Gałczyńskiego potrafi przywołać jakiś wiersz o Natalii, dla Natalii tub związany z Natalią - mówi Kira. Natalia była córką Wiery Pietrownej Snaksarew, najmłodszej córki naczelnika powiatu kaliskiego i kadeta Gruzińskiego Pułku Konnego, księcia Konstantego Mikołajewicza Awaliszwili. Książka jest portretem niezwykłej kobiety oraz przynosi wyjaśnienie wielu rodzinnych tajemnic. — Próbowałam opowiadać także, jaki według mnie był jej Kalisz - dodaje autorka. Sama zgłębiła losy swojej rodziny. Szukając interesujących ją materiałów, pojechała do Gruzji przez Wiedeń. Wcześniej, jak opowiadała czytelnikom, w internecie znalazła miłośnika twórczości Gałczyńskiego z St. Petersburga. - Napisałam, że jadę do Gruzji, a on dał mi sprawdzone kontakty. Taki scenariusz może napisać tylko życie - opowiada Kira Gałczyńska, Kira Gałczyńska z przejęciem opowiadała kaliską historię swojego dziadka i babki. Wiera uczyła się w kaliskim Liceum im. Anny Jagiellonki [dzisiejsze III LO]. - Po oświadczynach jej matka zdecydowała, że Wiera powinna nauki przerwać. Brakowało jej roku do ukończenia szkoły. Był wtedy 1902 r. Babka maturę zdała rok później - opowiadała Kira. W 1904 r. jej dziadkowie wzięli ślub w Kaliszu. - Ślub odbył się w pułkowej cerkwi, której fragment ze wzruszeniem oglądałam. Cerkiew znajdowała się w szczycie tego gmachu - wspominała Kira. pokazując umieszczone na kartach książki zdjęcie dzisiejszego Centrum Kultury i Sztuki. - Stanęłam w miejscu, gdzie, jak widać na fotografii, stanął przed laty mój smutny dziad. Myślałam, jak wyglądało to miejsce sto lat temu... Ślub Wiery i Konstantego, jak zapisano na zaproszeniu, odbył się o ósmej wieczorem. Gałczyńska mówiła także o losach dziadka, który w 1917 r. dostał się do niewoli bolszewickiej. W tym czasie odkrył, że jego wielką miłością są konie. - Okazało, że ukochał konie. Potem już zawsze służył z koniem. Konie były także tu, w Kaliszu - mówiła wnuczka. Wszystkie te i inne wspomnienia znaleźć można w najnowszej książce Kiry Gałczyńskiej pt. „Srebrna Natalia". AO Kira Gałczyńska - wizyta w Kaliszu 24 października w Bibliotece Głównej im. Adama Asnyka odbyło się spotkanie z Kirą Gałczyńską, pisarką, córką wybitnego polskiego poety Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Wizyta w Kaliszu związana była z promocją książki „Srebrna Natalia” poświęconej matce autorki. Następnie w siedzibie NOT Kira Gałczyńska rozmawiała w kameralnym gronie z przedstawicielami Stowarzyszenia Absolwentów Gimnazjum i Liceum Anny Jagiellonki i Liceum Mikołaja Kopernika. Wybór miejsca promocji książki, jak i spotkanie z absolwentami Szkoły Dwojga Imion nie był przypadkowy. Natalia Awałow, potomkini sławnego gruzińskiego rodu książęcego, późniejsza żona Konstantego Ildefonsa, przyszła bowiem na świat w Kaliszu, gdzie ukończyła Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki. Choć w latach PRL-u próbowano wymazać ze świadomości kaliszan królewską patronkę III LO i szkoła długo w ogóle nie miała patrona, dzisiejsi „Kopernikowcy” zachowują ciągłość tradycji. Dla absolwentów szkoły przy ulicy Kościuszki 10 losy królowej i wielkiego astronoma na zawsze splotły się ze sobą. Między innymi o tym rozmawiano w „Nocie” w poniedziałkowy wieczór. Wieczór, trzeba powiedzieć, czarowny. Bo było i o „Zaczarowanej dorożce” – jednym z najsłynniejszych poematów Gałczyńskiego, ale przede wszystkim o zaczarowanej atmosferze przedwojennego Kalisza, w którym dorastała Natalia. Nawet Kościuszko okazał się czarodziejem, łączącym gmachy i ich numery. Dzisiaj szkoła, do której chodziła matka Kiry Gałczyńskiej mieści się, jak już wspomniano, pod numerem 10. Przed wojną rodzina Awałow mieszkała na ulicy Kościuszki pod numerem 9. Magiczny świat dzieciństwa Natalii nie rozpinał się więc między równoleżnikami, ale pomiędzy numerami jednej ulicy. Ale, co dzieci zresztą wiedzą najlepiej, istotą magii nie jest przestrzeń, lecz atmosfera miejsca. Cóż takiego jest więc w tej ulicy …? Kira Gałczyńska obiecała, że do Kalisza powróci, choćby po to, aby jeszcze porozmawiać o magii z absolwentkami i absolwentami „Jagiellonek” i „Kopernika”. Wojciech May, www.kopernik.kalisz.pl |