Logo Biblioteki Publicznej

wmbibl.gif (15323 bytes)
 

24 października 2006 roku w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej - otwarcie wystawy KALISZANIE PISZĄCY...

 

We wtorek autorka gościła w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej, które wraz ze Stowarzyszeniem im. Haliny Sutarzewicz oraz Miejską Biblioteką Publiczną im. Adama Asnyka przygotowało wystawę Kaliszanie piszący… Wśród kilkunastu zasłużonych pisarzy zaprezentowano także postać Natalii Gałczyńskiej. Podczas pobytu w Kaliszu pisarka odwiedziła także III Liceum Ogólnokształcące im. M. Kopernika (dawniej Liceum im. Anny Jagiellonki), którego uczennicą była Natalia Awałow.


Galeria ludzi pióra

O tym. że z Kaliszem byli związani pisarze tej klasy, co Adam Asnyk, Maria Konopnicka czy Maria Dąbrowska, wie chyba każde dziecko nad Prosną. O tych mniej znanych, którzy nie weszli do kanonu lektur szkolnych, nie mają w Kaliszu swych pomników, nie patronują ulicom czy szkołom - wiemy znacznie mniej. A była ich przecież spora plejada! Przez wiele lat owe związki Kalisza z literaturą badała systematycznie zasłużona kaliska polonistka, nauczycielka miejscowych szkól średnich, Halina Sutarzewicz. A kiedy zmarła, jej uczniowie i wychowankowie założyli Stowarzyszenie, któremu patronuje ich ulubiona pani profesor.

Pierwsza dziesiątka

To właśnie staraniem tegoż Stowarzyszenia im. Haliny Sutarzewicz - pod honorowym patronatem prezydenta miasta Kalisza - w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej przygotowano niedużą lecz wielce interesującą wystawę pod skromnym tytułem „Kaliszanie piszący”. Przypomina ona sylwetki i dorobek 10 pisarzy, którzy nie zdobyli takiej sławy, jak wspomniana na początku „wielka trójka”, ale mają swoje miejsce w literaturze i w pamięci kaliszan. Ich listę otwiera Stefan January Giller - rówieśnik i kolega szkolny Asnyka, który był swego czasu bardzo popularnym i cenionym poetą. Jest w tym gronie piękna kaliszanka, Natalia Gałczyńska. wierna małżonka i muza Konstantego Ildefonsa - tu pokazana także jako autorka przekładów i utworów dla dzieci. Jest Włodzimierz Pietrzak, absolwent Gimnazjum Kościuszki, znakomicie zapowiadający się poeta, który zginął w powstaniu warszawskim. A także inny wychowanek tej szkoły, Janusz Teodor Dybowski, prozaik i dramaturg, autor m.in. „Sagi grodu nad Prosną”. Jest oczywiście Wanda Karczewska, znana poetka i powieściopisarka, która w swej twórczości wielokrotnie przywoływała motywy kaliskie oraz Stefan Otwinowski, prozaik i dramaturg, pierwszy laureat Nagrody m. Kalisza za autobiograficzną powieść „Życie trwa cztery dni” w 1938 roku. Są dwaj wielcy miłośnicy Kalisza: Eligiusz Kor-Walczak, autor wierszy, opowiadań, a także baśni i legend kaliskich oraz Tadeusz Pniewski, który barwnie opisał rodzinne miasto w swych wspomnieniach, a liryczny wyraz swych emocji przekazał w wierszach. Nieco młodsze pokolenie reprezentują: Marian Cezary Abramowicz, poeta i prozaik, który pod koniec życia osiadł w rodzinnych Białobłotach (tam też powstała jego „izba pamięci”) oraz nasz redakcyjny kolega. Maciej Maria Kozłowski, ceniony poeta, związany przed laty z poznańską grupą „Wierzbak”.

Zanim powstanie muzeum...

Od lewej: Jerzy Aleksander Splitt, dyrektor Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej, Elżbieta Stadtmüller, prezes Stowarzyszenia im. Haliny Sutarzewicz, Aneta Kolańczyk, jedna z głównych organizatorów wystawy.

Oczywiście ta „pierwsza dziesiątka”, którą dopełnia postać pani profesor Sutarzewicz, nie wyczerpuje pełnej listy .kaliszan piszących, lecz zaledwie sygnalizuje zjawisko, które na pewno wymaga dalszych badań. Mówiła o tym podczas wernisażu (24 października) Elżbieta Stadtmüller, prezeska Stowarzyszenia im. Haliny Sutarzewicz, które dąży do stworzenia w Kaliszu muzeum literackiego. Przy okazji apelując o pomoc w gromadzeniu pamiątek po kaliskich pisarzach. A jako pierwszy natychmiast odpowiedział na ten apel prezydent miasta Janusz Pęcherz przekazując do zbiorów muzealnych dwa portrety Marii i Jarosława Konopnickich pochodzące z początków XX wieku.

Przewodniczką po wystawie była Aneta Kolańczyk (autorka m.in. książki „Mała ojczyzna wielkich ludzi”), która kontynuuje prace badawcze Haliny Sutarzewicz. Wskazując najciekawsze i najcenniejsze eksponaty na wystawie - m.in. kuferek podróżny Gillera, oryginalne dokumenty Dybowskiego, fotografie Gałczyńskiej, niepublikowane fragmenty prozy Walczaka i Kozłowskiego, autentyczne przedmioty z biurka M. Abramowicza itp.

Wystawa w kaliskim muzeum uświadamia dwie prawdy: jak żyzna w talenty literackie była i jest nadal Ziemia Kaliska, a tak że jak niewiele pozostało po ludziach, których warto i trzeba „ocalić od zapomnienia”.

Bożena SZAL-TRUSZKOWSKA, Ziemia Kaliska nr 257, 3 listopada 2006

 

Zauroczona Kaliszem

 

Prawnuk Marii Konopnickiej, podzielił się z kaliszanami rodzinnymi wspomnieniami i refleksjami o recepcji poezji autorki „Roty”:

- Z tego, co wiem o mojej prababce - a wiem sporo - ona była Kaliszem zauroczona. To było miasto jej młodości, także jej sióstr i jej brata, jak również wielu innych ludzi, którzy dobrze zapisali się w historii i kulturze polskiej. Zawsze i wszędzie, jeśli spotykam kaliszan, to wiem, że oni są wielkimi patriotami miasta...

Jako prezes Stowarzyszenia Marii Konopnickiej chciałbym dodać, że wielokrotnie uczestniczę w rozmaitych imprezach czy spotkaniach, które z reguły organizujemy na prowincji. Jest to np. międzynarodowy festiwal poezji Konopnickiej dla dzieci i młodzieży polonijnej, w którym uczestniczą także cudzoziemcy. I dzieją się tam rzecz niesamowite! W zeszłym roku pierwszą nagrodę za recytacje dostała Niemka, która w ogóle nie miała żadnych korzeni polskich. W ten sposób przez 15 lat udało nam się zaprosić do Polski ponad 5 tysięcy młodych ludzi z około 20 krajów świata. I to jest chyba nasze największe osiągnięcie! Poza tym od dwóch lat roku organizujemy w muzeum w Żarnowcu festiwal pieśni narodowej. To piękna impreza z udziałem największych artystów operowych i dramatycznych, a także „Piwnicy pod baranami”. Każdego wieczora gościliśmy około tysiąca osób. To też był duży sukces... Mamy w Żarnowcu różne pamiątki po Konopnickiej, ale portretów z epoki jest niewiele. Tych, które tu się pojawiły, w ogóle nie znałem. Dla mnie było to duże zaskoczenie i wzruszenie!


Kufer Stefana Januarego Gillera, listy Wandy Karczewskiej, fotografie Natalii Gałczyńskiej, krucyfiks Mariana Cezarego Abramowicza...

 Z kufra, z fotografii, z listów, z pamięci

Bardzo literacko zrobiło się w Kaliszu w ostatnim tygodniu. Listopadowy czas dla tej opowieści też nie jest bez znaczenia. W muzeum otwarto dawno zapowiadaną wystawę „Kaliszanie piszący...”, a nad Prosnę z tej okazji zjechali potomkowie znanych pisarzy i poeci.

 Kira Gałczyńska, córka autora „Zaczarowanej dorożki”, przywiozła opowieści o swojej mamie, urodzonej w Kaliszu, Natalii, z domu Awaliszwili, potomkini gruzińskich książąt. Jan Bielecki, prawnuk Marii Konopnickiej, jest prezesem towarzystwa imienia pisarki, również, jak przyznał, zapalonym genealogiem. W końcu Paweł Kuszczyński, poeta, przyjechał z Poznania jako wierny uczeń Haliny Sutarzewicz - patronki wydarzeń ubiegłego tygodnia. Postać polonistki była de facto ich siłą sprawczą.

Otwieranie czasu

Wszystko zaczęło się sześć lat temu, kiedy grono uczniów wybitnej profesorki kaliskich szkól średnich założyło stowarzyszenie jej imienia. W celach statutowych organizacji wpisano wówczas m.in. stworzenie w naszym mieście muzeum kaliskich pisarzy. Założono ponadto, że osoby, które pochylą się nad ich twórczością, będą. premiowane stypendiami. Tymczasem plan udało się zrealizować połowicznie: przyznano dwa stypendia, ale muzeum nie ma. Udało się natomiast stworzyć intymną wystawę, przybliżającą postaci dziesięciorga twórców związanych z naszym miastem; Stefana Januarego Gillera, Wandy Karczewskiej, Stefana Otwinowskiego, Natalii Gałczyńskiej, Włodzimierza Pietrzaka, Janusza Teodora Dybowskie-go. Mariana Cezarego Abramowicza, Eligiusza Kor-Walczaka, Tadeusza Pniewskiego i Macieja Marii Kozłowskiego. Jak wynika z listy nazwisk, nie czas ani forma twórczości połączyły te postaci. Pewnym „kryterium” dla organizatorów był wyznacznik ich popularności („mniej znani niż Dąbrowska, Konopnicka, Asnyk”). Istota leży jednak gdzie indziej.

- Wystawa „Kaliszanie piszący...” to otwieranie pamięcią czasu i przestrzeni — nawiązując do słów Wandy Karczewskiej mówiła Aneta Kolańczyk, członkini Stowarzyszenia im. H. Sutarzewicz, także pisząca kaliszanka. - To nawleczone na wspólną nić sylwetki dziesięciorga twórców, bardzo różnych. Razem tworzą oni pewną logiczną całość: opowieść o życiu i twórczości tych, którzy wrośli w to miasto silnym, solidnym drzewem, bądź też, będąc tutaj na chwilę, zaznaczyli tylko swoją obecność; minio tego zdążyli je pokochać na tyle mocno, aby wracać do niego pamięcią przez całe życie.

Otwieranie   pamięci

Staraniem wielu osób i instytucji do Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej przy ul. Kościuszki trafiły oryginalne dokumenty i listy, nigdy wcześniej niepublikowane fragmenty prozy Eligiusza Kor-Walczaka i Macieja Marii Kozłowskiego. Na biurku Mariana Cezarego Abramowicza stoją jedyne znane zdjęcie rodziców poety i jego krucyfiks - cenne pamiątki wypożyczone z Gimnazjum w Białobłotach. Stoi pamiętający XIX wiek podróżny kufer Stefana Januarego Gillera, a na wieszaku między bezwładnie przerzuconymi ubraniami wisi dziennikarska torba Macieja Marii Kozłowskiego; odszedł przecież zaledwie chwilę temu. Zaraz obok jego „Fraszka staropolska”:

„Nie po to jest rak, aby go miłować

Nie po to chory, aby się litować

Otul ich obu przykrótką kołderką”...

Są wreszcie zdjęcia Natalii Gałczyńskiej z różnych lat życia oraz te najbardziej spłowiałe, pożółkłe fotografie robione jeszcze w kaliskim parku. Całości towarzyszy bardzo starannie wydany katalog.

- Ta wystawa jest próbą pokazania tego, co jest, a jednocześnie zorientowaliśmy się, czego możemy szukać dalej, jakie mogą być nasze dalsze penetracje. Poprzez nią chcieliśmy się zbliżyć do realizacji głównego celu statutowego naszego stowarzyszenia - utworzenia muzeum literackiego kaliskich pisarzy - zapowiada Elżbieta Stadtmüller, prezes Stowarzyszenia im. Haliny Sutarzewicz. Jak wiele osób wierzy w tę ideę? Przybliżyć odpowiedź na pytanie ma ankieta przygotowana na otwarcie.

Wstępem do tej półliterackiej, półsentymentalnej podróży jest inna ekspozycja, choć oparta na podobnym pomyśle: „Kaliskie lata A. Asnyka, M. Dąbrowskiej, M. Konopnickiej, T. Kulisiewicza” ciągle do obejrzenia w kaliskim muzeum.

 Anna Tabaka , Życie Kalisza NR 44, 2  LISTOPADA   2006