Logo Biblioteki Publicznej

wmbibl.gif (15323 bytes)
 

26 stycznia 2006 r.  Biblioteka Główna przy ul. Legionów 66. Spotkanie z prof. UAM dr hab. Zbigniewem Przychodniakiem i dr Magdaleną Piotrowską,
redaktorami książki
MICKIEWICZ DALEKI I BLISKI

Po siedmiomiesięcznym pobycie w Wielkopolsce roku 1831 i 1832 Adam Mickiewicz zabrał na emigrację serdeczne wspomnienia i ostatnie obrazy ojczyzny. W 150 rocznicę śmierci Poety spotykaliśmy się ponownie na Mickiewiczowskim Szlaku, rozpoznawaliśmy nowe sensy jego biografii i twórczości, przedstawialiśmy dawne i nowe fascynacje i spory z autorem Dziadów - od Norwida do Gombrowicza i Miłosza.

Książka "Mickiewicz daleki i bliski" została przygotowana w 2005 roku przez poznańskich polonistów - pracowników Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Spotkanie poprowadził Piotr Duster.

 

Słowo wstępne wygłosił dyrektor biblioteki Adam Borowiak.

Od lewej: dr hab. Zbigniew Przychodniak, dr Magdalena Piotrowska, prowadzący spotkanie Piotr Duster.

 

 

Studenci kaliskiej polonistyki przedstawili w formie montażu słowno-muzycznego co ciekawsze fragmenty książki.

 

 

 

 

 

 


WIELKOPOLSKA. W 150 rocznicę śmierci wieszcza

Śladami Mickiewicza

Promocja książki „Mickiewicz daleki i bliski" w Kaliszu (26 stycznia) z udziałem dwojga jej współautorów a zarazem redaktorów, prof. Zbigniewa Przychodniaka i dr Magdaleny Piotrowskiej, stała się okazją do przypomnienia nie tyle wielkości i znaczenia poety, co raczej pytań, dylematów i wątpliwości z nim związanych.

Wielkopolskim szlakiem

Książka, która ukazała się jesienią ubiegłego roku w poznańskim wydawnictwie "Sorus", jest pokłosiem serii wykładów, zorganizowanych w różnych ośrodkach Wielkopolski w 2005 roku - w 150 rocznicę śmierci poety. Składają się na nią teksty przygotowane przez kilkunastu pracowników naukowych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.

Podczas spotkania w Kaliszu co ciekawsze i bardziej kontrowersyjne fragmenty książki przedstawili studenci kaliskiej polonistyki w formie montażu słowno-muzycznego. Dodatkową atrakcją była komputerowa prezentacja fotografii, dokumentujących stan obecny wielkopolskich pałaców, dworków, kościołów czy parków, w których bywał Mickiewicz. A jest takich miejsc niemało w naszych stronach - niestety tylko nieliczne dobrze utrzymane (np. pałac w Śmiełowie), większość mocno zaniedbana, a po niektórych pozostały już tylko romantyczne ruiny. Ten wielkopolski wątek wybrzmiał w Kaliszu szczególnie mocno, ale przecie nie bez powodu...

Ta fatalna granica!

Adam Mickiewicz - jak wiadomo - przybył do Wielkopolski w sierpniu 1831 roku. Stąd zamierzał przeprawić się przez granicę zaborów, aby wziąć udział w powstaniu listopadowym. Gościnnie przyjmowany zasiedział się tu podobno aż siedem miesięcy.

Był prawdziwą ozdobą najlepszych domów, ale sam też rozkoszował się ziemiańskim życiem. Na dodatek wdał się w romans z urodziwą wielkopolską sawantką, Karoliną Łubieńską... A tymczasem powstanie pomału wygasało. Ostatecznie wieszcz do powstańców nigdy nie dotarł, czego wielu rodaków nigdy mu nie wybaczyło, a on sam siebie też nie potrafił rozgrzeszyć. Wielce prawdopodobne jest, że poeta mając pełną świadomość potęgi Rosji, nie wierzył w sens powstańczych walk, co mogło paraliżować jego wolę. A może przeważył tu zwykły ludzki lęk, nieobcy nawet geniuszom? W jednym tylko badacze są zgodni, że to właśnie ów wstrząs po upadku powstania stał się impulsem do napisania „Dziadów". A pobyt w Wielkopolsce podziałał bardzo twórczo na wyobraźnię poety, co zaowocowało także narodową epopeją. - Bez Wielkopolski nie byłoby „Pana Tadeusza" - dowodziła doktor Piotrowska.

Refleksyjna rocznica

Podobnych dylematów, związanych z naszym największym poetą, jest więcej. Niemało zagadek kryje też jego życie osobiste i rodzinne, o czym wspominał profesor Przychodniak, prezentując koncepcję „ojczyzny domowej Adama". Jeszcze inne (i też niejednoznaczne!) refleksje płyną z analizy recepcji jego dzieł zarówno w oczach Norwida, jak i Gombrowicza czy Miłosza.

Mieszane uczucia wywołują sceniczne losy dzieł wieszcza, które datują się od XIX-wiecznych teatrów amatorskich właśnie w Wielkopolsce. Takich i innych pretekstów do dyskusji w książce poznańskich naukowców jest aż nadto...

Bożena SZAL-TRUSZKOWSKA, Ziemia Kaliska nr 29, 3 lutego 2006


Pamiętajmy o Mickiewiczu

26 stycznia 2006 roku odbyto się w Bibliotece Głównej w Kaliszu spotkanie z redaktorami i współautorami książki „Mickiewicz daleki i bliski" - profesorem dr hab. Zbigniewem Przychodniakiem i dr Magdaleną Piotrowską. Publikacja została przygotowana w związku ze 150. rocznicą śmierci poety przez polonistów z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i wydana jesienią ubiegłego roku.

Mickiewicz przyjechał do Wielkiego Księstwa Poznańskiego w 1831 roku z niezrealizowanym ostatecznie zamiarem przedostania się do trwającego w Królestwie powstania listopadowego. Przebywał tu w blisko 30 majątkach, z których niewiele przetrwało do naszych czasów w stanie przynajmniej zadowalającym. Wzorcowo wygląda tylko pałac Gorzeńskich w najbliższym nam Śmiełowie, gdzie urządzono Muzeum im. Adama Mickiewicza. Zadbane są Kopaszewo, Choryń i Objezierze, a także kościółek w Łukowie, gdzie Mickiewicz brał udział w pasterce roku 1831, ale w Bielewie nie ma już nawet śladu po majątku Kaliksta Bojanowskiego, Osiek i Oporowo są doszczętnie zniszczone, Konarzewo stoi w ruinie, a jego los podzielił również dwór w Luboni. Obecny stan miejsc, w których przebywał Mickiewicz, przedstawiono uczestnikom spotkania w formie komputerowej projekcji. Ogólne wrażenie było przygnębiające. Nastrój poprawili jednak studenci kaliskiej polonistyki, przedstawiając w formie montażu słowno-muzycznego co ciekawsze fragmenty książki.

Dlaczego poeta nie przeprawił się przez rzekę Prosnę? Nie chciał, nie potrafił, a może po prostu nie wierzył w powodzenie powstańczego zrywu? Bez względu na przyczynę, jego ofiara zdaniem prof. Zbigniewa Przychodniaka nie miałaby sensu. Już choćby tragiczna śmierć Krzysztofa Kamila Baczyńskiego powinna uzmysłowić nam, że do zbrojnej walki w nawet najbardziej słusznej sprawie nie powinni stawać twórcy tej miary. Cena jest zbyt wysoka.

Z pobytu w Wielkopolsce Adam Mickiewicz zabrał na emigrację serdeczne wspomnienia i ostatnie obrazy ojczyzny, bez których nie byłoby zapewne „Dziadów" oraz „Pana Tadeusza". To jest z pewnością najcenniejszy owoc spędzonych tu siedmiu miesięcy.

Od prof. Zbigniewa Przychodniaka dowiedzieliśmy się także, jak postawę i twórczość Mickiewicza oceniali Norwid, Gombrowicz i Miłosz, zaś od dr Magdaleny Piotrowskiej, że do końca XIX wieku trudno było mówić o scenicznej recepcji dzieł wieszcza, ponieważ teatry nastawione były niemal wyłącznie na granie lekkiego repertuaru. Od siebie dodajmy, że w pierwszej dekadzie XX wieku również nie było lepiej. W 1907 roku „Gazeta Kaliska" odnotowała po przedstawieniu „Dziadów": „Pomimo jednakże tak przyciągającej siły, jak nieśmiertelny utwór A. Mickiewicza, garstka publiczności składała się przeważnie z Izraelitów. Czyżby patrioci polscy zapomnieli już o „Dziadach"?

K.P., Kalisia Nowa nr 1-2/119/2006