Logo Biblioteki Publicznej Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu

4 listopada 2005 roku
Spotkanie z Katarzyną Smolińską 

 Spotkanie z Katarzyną Smolińską i jej książką „Ja i on, on i ja” z udziałem Urszuli Zybury, redaktorki i wydawcy, odbyło się 4 listopada 2005 roku w czytelni Biblioteki Głównej.

Prezentowana powieść to niewątpliwie interesujący debiut bardzo młodej pisarki. Autorka urodziła się w 1989 roku w Kaliszu, jest uczennicą 1 klasy Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki.

Wśród grona przybyłych gości znajdowali się wicedyrektor szkoły, nauczyciele, koleżanki i koledzy oraz rodzina pisarki.
 

 

 

Literacki debiut Kasi Smolińskiej

Z potrzeby serca

Katarzyna Smolińska, której debiutancka powieść „Ja i on, on i ja” ukazała się w tych dniach nakładem kaliskiego wydawnictwa „Kropka”, jest sympatyczną młodą dziewczyną o sporej wrażliwości i dość kon­kretnych ambicjach. Na okładce książki   kokieteryjnie  ukrywa swój wiek i eksponuje poetyczną naturę, wyznając że „urodziła się wiosną w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w Kaliszu”. Za to na spotkaniu promocyjnym, które odbyło się niedawno w Bibliotece Głównej, z radością powitała swego profesora z kaliskiego liceum i przedstawiła swoją mamę. Ujawniła też, że uczy się w klasie dziennikarskiej i już odbyła praktyki w Radiu „Centrum”. Dość sporych rozmiarów (ponad 200 stron) książka jest rodzajem lirycznego pamiętnika, w którym autorka próbuje zamknąć swoje pierwsze miłosne fascynacje i płynące z nich doświadczenia. Takie opowieści lub częściej wiersze pisze się zazwyczaj z potrzeby serca czy też autorefleksji nad określonym etapem życia.

- W tej książce jest kawałek mojego życia, ale nie tylko mojego - przyznała Kasia. - Wplotłam tam też przeżycia moich znajomych, którzy czasem mi się zwierzają.

Także problemy ludzi starszych, rodziców czy dziadków. Uznałam, że warto to wszystko opisać, aby na ich ładach ludzie się czegoś nauczyli Moja powieść nie jest adresowana tylko do młodych. Myślę, że wielu ludzi może się w niej odnaleźć. Chciałam uświadomić innym, że samotność może dotknąć każdego człowieka. Pokazać, jak bardzo jesteśmy zabiegani i zajęci codziennymi sprawami, że nie dostrzegamy najważniejszych w życiu rzeczy. Dopiero gdy je tracimy, zaczyna się tragedia...

Powieść Kasi nie ustrzegła się błędów typowych dla debiutów czy juweniliów. Jest przegadana, brak jej literackiej dyscypliny; momentami zdradza naiwność czy nieporadność. Ale świadczy też o dużej łatwości pisania, umiejętności obserwacji otoczenia, psychologicznej dociekliwości autorki. Nieźle oddaje mentalność młodego pokolenia i klimat naszych czasów. Jej tytuł jest jednak dość mylący, sugeruje bowiem podwójne spojrzenie: „jej” i „jego”. Tymczasem całość pisana jest z perspektywy dziewczyny. Tym bardziej szkoda, że główny bohater opowieści, któremu autorka także zadedykowała swą książkę, nie dotarł na spotkanie.

BS, Ziemia Kaliska nr 268, piątek 18 listopada 2005 r.