Logo Biblioteki Publicznej

Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka w Kaliszu

Wrzesień 2005 roku. Wystawa "Obraz kultury łużyckiej w księgozbiorze Alfonsa Parczewskiego"
w Bibliotece Głównej.

Kalisko-łużyckie pogranicze

Bywają nazywani europejskimi Tybetańczykami i porównywani do „topniejącej bryły lodu" - Serbołużyczanie, najmniejszy naród słowiański świata. W Kaliszu mamy szczególne powody, żeby o nich pamiętać. Wielkim orędownikiem sprawy łużyckiej był adwokat i bibliofil Alfons Parczewski, który nad Prosną pozostawił swój księgozbiór, w tym lusatica.*

 Ile wiesz o Serbołużyczanach

 Temat wywołała we wrześniu Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka wystawą „Obraz kultury łużyckiej w księgozbiorze Alfonsa Parczewskiego". Niezwykle ciekawą ekspozycję przygotowała Małgorzata Kowalewska, a pretekstem do prezentacji stały się XIII Europejskie Dni Dziedzictwa Kulturowego, obchodzone także w naszym mieście.

Zbiór łużycki Alfonsa Parczewskiego, pozostający w Kaliszu, liczy obecnie 73 tytuły druków zwartych w 81 woluminach i 20 tytułów czasopism w 177 woluminach. Sześć starodruków z tej kolekcji przechowuje Muzeum Okręgowe Ziemi Kaliskiej. Jej katalog w latach 80. XX wieku opracował dr Krzysztof Walczak. Na wystawie w Bibliotece Głównej przy ul. Legionów pokazano fragment zbioru, wystarczający jednak, aby zapoznać się z charakterem całości. Znalazły się tutaj zarówno tłumaczenia Parczewskiego i jego siostry Melanii z dolnołużyckiego, czasopisma, książki i leksykony w języku polskim oraz niemieckim traktujące o kulturze tego narodu, jak i wiele literatury religijnej. Bo też religia była przez wieki najważniejszym bastionem obrony Serbołużyczan przed germanizacją. Nazwani przez Lutra „najgorszą ze wszystkich nacji", z katolicyzmu uczynili sztandar swojej odrębności. Dlatego uroczyście obchodzą święta pozwalające zamanifestować ich etniczną przynależność. Najważniejsza jest Wielkanoc, kiedy setki jeźdźców we frakach objeżdża kościoły i cmentarze, obwieszczając Zmartwychwstanie Chrystusa.

Liczebność tego narodu w zależności od źródeł jest szacowana dzisiaj na 60 do 70 tys. osób. Żyją one na terenach landów niemieckich - we wschodniej Saksonii (Łużyce Górne) i południowej Brandenburgii (Łużyce Dolne). Dwa główne centra to Chociebuż i Budziszyn, choć powinniśmy także pamiętać o Żarach, Lubaniu i Zgorzelcu - miastach leżących na polskim skrawku Łużyc. Swoją polityczną niezależność Słowianie tej krainy stracili już w X wieku. Potem na krótko dostali się pod rządy władców polskich, następnie kolejno - czeskich i saskich, aby po kongresie wiedeńskim zostać podwładnymi Prus (mały skrawek Łużyc Górnych pozostał przy Saksonii). W XIX stuleciu powstała też pierwsza i jedna z najważniejszych naukowo-kulturalnych instytucji, służąca odrodzeniu narodowemu Słowian Zachodnich, Macierz Serbołużycka (Macica Serbska). Do dzisiaj przetrwała nieco młodsza organizacja stawiająca sobie podobne cele - Domowina (Ojczyzna).

Z działaczami Macicy utrzymywał kontakt Alfons Parczewski, który od swojej pierwszej wędrówki po Saksonii i Brandenburgii zafascynował się kulturą oraz językiem mniejszości tych ziem. Przez następne dziesięciolecia kaliski adwokat był inicjatorem wielu przedsięwzięć na rzecz podtrzymania tej odrębności etnicznej. Między innymi doprowadził do wydania „Pratyji", kalendarza w języku dolnołużyckim, ilustrowanego portretami władców serbskich i bułgarskich, a także Józefa Ignacego Kraszewskiego, kolejnego propagatora sprawy słowiańskiej. Ważnymi osiągnięciami Parczewskiego na tym polu był również druk „Czytanki" oraz praca transkrypcyjna i badawcza nad XVI-wiecznym psałterzem z Wolfenbuttel, cennym zabytkiem piśmiennictwa dolnołużyckiego. Zamyślał też bibliofil o małym słowniku encyklopedycznym niemiecko-serbskim, książce z legendami o serbo-łużyckich królach i czesko-polskim wydawnictwie artystycznym na rzecz budowy domu Macierzy Serbskiej w Budziszynie. Był bowiem Parczewski wielkim orędownikiem idei współdziałania narodów słowiańskich, co dobitnie wyartykułował m.in. w swoim wystąpieniu „O potrzebie wzajemności literackiej z ludami słowiańskimi", wygłoszonym w 1883 roku na zjeździe literatów i artystów polskich w Krakowie.

Dni Dziedzictwa Kulturowego, w tym roku poświęcone pograniczom - etnicznym, politycznym, wyznaniowym, stylistycznym eta, były zatem bardzo dobrą okazją, aby przypomnieć dzieje łużyckiego „pogranicza" narodów słowiańskich.

W Kaliszu od lat pisarsko-wydawniczą spuścizną po kaliskim adwokacie zajmuje się dr Ewa Andrysiak, której wydana w tym roku praca „Książka i ludzie książki w życiu Alfonsa Parczewskiego" przynosi sumę wiedzy na ten temat.

* Lusatica: druki w języku górnołużyckim i dolnołużyckim oraz książki traktujące o Łużycach.

Anna Tabaka, "Kalisia nowa" nr 10-11/117/2005, listopad 2005

   
   
   
   

 

Fot. Krzysztof Płociński