Kalisko-łużyckie
pogranicze
Bywają nazywani
europejskimi Tybetańczykami i porównywani do „topniejącej bryły
lodu" - Serbołużyczanie, najmniejszy naród słowiański świata. W
Kaliszu mamy szczególne powody, żeby o nich pamiętać. Wielkim
orędownikiem sprawy łużyckiej był adwokat i bibliofil Alfons
Parczewski, który nad Prosną pozostawił swój księgozbiór, w tym
lusatica.*
Ile
wiesz o Serbołużyczanach
Temat
wywołała we wrześniu Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka
wystawą „Obraz kultury łużyckiej w księgozbiorze Alfonsa
Parczewskiego". Niezwykle ciekawą ekspozycję przygotowała Małgorzata
Kowalewska, a pretekstem do prezentacji stały się XIII Europejskie
Dni Dziedzictwa Kulturowego, obchodzone także w naszym mieście.

Zbiór łużycki Alfonsa
Parczewskiego, pozostający w Kaliszu, liczy obecnie 73 tytuły druków
zwartych w 81 woluminach i 20 tytułów czasopism w 177 woluminach.
Sześć starodruków z tej kolekcji przechowuje Muzeum Okręgowe Ziemi
Kaliskiej. Jej katalog w latach 80.
XX
wieku opracował dr
Krzysztof Walczak. Na wystawie w Bibliotece Głównej przy ul.
Legionów pokazano fragment zbioru, wystarczający jednak, aby
zapoznać się z charakterem całości. Znalazły się tutaj zarówno
tłumaczenia Parczewskiego i jego siostry Melanii z dolnołużyckiego,
czasopisma, książki i leksykony w języku polskim oraz niemieckim
traktujące o kulturze tego narodu, jak i wiele literatury
religijnej. Bo też religia była przez wieki najważniejszym bastionem
obrony Serbołużyczan przed germanizacją. Nazwani przez Lutra
„najgorszą ze wszystkich nacji", z katolicyzmu uczynili sztandar
swojej odrębności. Dlatego uroczyście obchodzą święta pozwalające
zamanifestować ich etniczną przynależność. Najważniejsza jest
Wielkanoc, kiedy setki jeźdźców we frakach objeżdża kościoły i
cmentarze, obwieszczając Zmartwychwstanie Chrystusa.
Liczebność tego narodu w
zależności od źródeł jest szacowana dzisiaj na 60 do 70 tys. osób.
Żyją one na terenach landów niemieckich - we wschodniej Saksonii
(Łużyce Górne) i południowej Brandenburgii (Łużyce Dolne). Dwa
główne centra to Chociebuż i Budziszyn, choć powinniśmy także
pamiętać o Żarach, Lubaniu i Zgorzelcu - miastach leżących na
polskim skrawku Łużyc. Swoją polityczną niezależność Słowianie tej
krainy stracili już w
X
wieku. Potem na krótko
dostali się pod rządy władców polskich, następnie kolejno - czeskich
i saskich, aby po kongresie wiedeńskim zostać podwładnymi Prus (mały
skrawek Łużyc Górnych pozostał przy Saksonii). W XIX stuleciu
powstała też pierwsza i jedna z najważniejszych naukowo-kulturalnych
instytucji, służąca odrodzeniu narodowemu Słowian Zachodnich,
Macierz Serbołużycka (Macica Serbska). Do dzisiaj przetrwała
nieco młodsza organizacja stawiająca sobie podobne cele - Domowina
(Ojczyzna).
Z działaczami Macicy
utrzymywał kontakt Alfons Parczewski, który od swojej pierwszej
wędrówki po Saksonii i Brandenburgii zafascynował się kulturą oraz
językiem mniejszości tych ziem. Przez następne dziesięciolecia
kaliski adwokat był inicjatorem wielu przedsięwzięć na rzecz
podtrzymania tej odrębności etnicznej. Między innymi doprowadził do
wydania „Pratyji", kalendarza w języku dolnołużyckim, ilustrowanego
portretami władców serbskich i bułgarskich, a także Józefa Ignacego
Kraszewskiego, kolejnego propagatora sprawy słowiańskiej. Ważnymi
osiągnięciami Parczewskiego na tym polu był również druk „Czytanki"
oraz praca transkrypcyjna i badawcza nad XVI-wiecznym psałterzem z
Wolfenbuttel, cennym zabytkiem piśmiennictwa dolnołużyckiego.
Zamyślał też bibliofil o małym słowniku encyklopedycznym
niemiecko-serbskim, książce z legendami o serbo-łużyckich królach i
czesko-polskim wydawnictwie artystycznym na rzecz budowy domu
Macierzy Serbskiej w Budziszynie. Był bowiem Parczewski wielkim
orędownikiem idei współdziałania narodów słowiańskich, co dobitnie
wyartykułował m.in. w swoim wystąpieniu „O potrzebie wzajemności
literackiej z ludami słowiańskimi", wygłoszonym w 1883 roku na
zjeździe literatów i artystów polskich w Krakowie.
Dni Dziedzictwa
Kulturowego, w tym roku poświęcone pograniczom - etnicznym,
politycznym, wyznaniowym, stylistycznym eta, były zatem bardzo dobrą
okazją, aby przypomnieć dzieje łużyckiego „pogranicza" narodów
słowiańskich.
W Kaliszu od lat
pisarsko-wydawniczą spuścizną po kaliskim adwokacie zajmuje się dr
Ewa Andrysiak, której wydana w tym roku praca „Książka i ludzie
książki w życiu Alfonsa Parczewskiego" przynosi sumę wiedzy na
ten temat.
*
Lusatica: druki w języku górnołużyckim i dolnołużyckim oraz książki
traktujące o Łużycach.
Anna Tabaka, "Kalisia nowa" nr 10-11/117/2005,
listopad 2005