|
Boniecki: Kler trochę przegiął Ziemia Kaliska, 27 stycznia 2012 Ksiądz Adam Boniecki w Kaliszu mówił m.in. o tym, kim są współczesne czarownice. To, czego słuchamy w kościele to nie jest ani dobra, ani zła nowina, tylko coś potwornie nudnego. To są truizmy, jakaś naiwna, domorosła filozofia, odklejona od problemów życia. Personel kościoła, czyli księża, powinien mówić językiem ludzkim, odpowiadać na te pytania, które są ważne i trudne. Odpowiadajmy na nie uczciwie - mówił w minioną środę w Kaliszu ksiądz Adam Boniecki. Były redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego” gościł w siedzibie kaliskiej Biblioteki Publicznej przy ul. Legionów 66. Kwestia właściwych odpowiedzi Kościoła na współczesne problemy wiernych to jednak nie jedyny drażliwy temat, jaki poruszono na środowym spotkaniu, które prowadził Adam Borowiak, dyrektor kaliskiej biblioteki. Refleksji duchownego na temat polskiego patriotyzmu, nastrojów narodowych po katastrofie smoleńskiej czy radosnego przeżywania chrześcijaństwa, z zaciekawieniem wysłuchało ponad sto osób. - Są takie sfery w człowieku, które natychmiast uruchamiają bardzo silne reakcje uczuciowe. Tak jest z religią. Wzrastanie emocji powoduje zaniżanie działania rozumu. Ludźmi emocjonalnie nakręconymi jest dość łatwo manipulować - mówił na samym początku o nacjonalistycznych nastrojach, przypominając, że historia świata zna takie tragedie ludzkości, które u swoich podstaw mają właśnie źle rozumiane, rozbuchane uczucia patriotyczne. - Po co niektórzy ciągle odwołują się do patriotyzmu, podkreślają, kto jest prawdziwym Polakiem? - pytał. - Po to, żeby wskazać, kto ich zdaniem prawdziwym Polakiem nie jest. Słowa patriotyzm często używa się, żeby rozbudzić poczucie zagrożenia - podkreślał. Słów kilka poświęcił także latom swojej pracy jako redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, w odniesieniu do niechęci wierzących Polaków wobec ludzi o innych poglądach, która eskalowała po tragedii smoleńskiej. Mówił, że w redakcji ma kilka skoroszytów listów od tzw. „prawdziwych Polaków i prawdziwych katolików”. - Nie mówię, że oni nigdy nie mają racji - wyjaśniał. - Czytam te listy i pytam, czy ten człowiek w swojej zaciekłości nie ma racji, ale w tym wkładzie energii, nawet intelektualnej, żeby znaleźć jakieś cytaty i poskładać je w całość, a następnie odsądzić człowieka od czci i wiary jest, wybaczcie, coś naprawdę diabelskiego - podsumował, wywołując tym samym rozbawienie na sali. Boniecki przypomniał także, że Jerzy Turowicz, wieloletni redaktor naczelny „Tygodnika Powszechnego”, człowiek niezwykle zaangażowany w sprawy kraju, pod koniec życia był zasypywany takimi właśnie listami, co było powodem jego dużego cierpienia. - Po prostu wdeptano w błoto życie tego człowieka, który ani fortuny się nie dorobił, ani też nie zdobył wielkich stanowisk, ponieważ do końca był wierny tym wartościom, którym służył - dodał. Ksiądz Boniecki ze swadą opowiadał także o problemach współczesnego kleru, który w wielu sytuacjach, od lat, stawia się ponad stan. - Myśmy trochę przegięli - przyznał. - Stworzyliśmy kastę. To jest pewna trudność. Wszyscy żyjemy w pewnych mikrokosmosach. Mikrokosmos księżowski jest bardzo specyficzny, mamy swoje poczucie humoru, swój sposób interpretacji pewnych zjawisk. Tak się złożyło, że jako ksiądz przez długie lata pracowałem pośród ludzi świeckich i w tych dwóch światach komunikacja jest naprawdę bardzo trudna. Stąd idąc na mszę nie dostajemy dobrej nowiny, a przysypiamy - posumował. Publiczność pytała gościa kaliskiej biblioteki m.in. o to, jak poprawić relację między wiernymi a księżmi, którzy nie są otwarci na pytania. Boniecki stwierdził, że potrzebna jest cierpliwość, za przykład podając siebie samego. - Powtarzałem wyniesione z seminarium frazesy - ocenił, dodając, że dobre doświadczenie wyniósł ze współpracy ze studentami, jako duchowny akademicki. Na koniec ksiądz Boniecki wyjaśnił, kim są czarownice z tytułu jego ostatniej książki, „Lepiej palić fajkę niż czarownice”. - Dlaczego atakowano czarownice? Bo były inne - tłumaczył. - Budziły niepokój. A jeżeli coś budzi nasz niepokój i zakłóca rytm myślenia, oceniania, to naprawdę lepiej czasem zapalić fajkę. Palenie czarownic dzisiaj to atakowanie kogoś, kto jest inny. Publiczność za wzór współczesnej czarownicy rzuciła Nergala. Boniecki zgodził się, że to jest bardzo dobry, chociaż wyjątkowo jaskrawy przykład. - To rodzaj zabawy, showbiznesu, który jest nam kompletnie obcy, może nawet odrażający. Musimy jakoś tego człowieka zakwalifikować. On bawi się w szatana, bo szatan się dobrze sprzedaje - podkreślał. - Nie wierzy w szatana, ani w Boga. Możemy więc go spalić. Łomocze się kogoś, kto odwołuje się do innych źródeł energii. Jego zdaniem na początku lat 90. u wielu katolików podobne, nieracjonalne reakcje wywoływała postać Jurka Owsiaka. Po rozmowie gość kaliskiej biblioteki długo podpisywał egzemplarze swojej ostatniej książki, a jeszcze tego samego dnia, o 19:00, duchowny spotkał się z czytelnikami w Ostrowie Wielkopolskim. Gościł tam w Forum Synagoga. Galerię zdjęć z wizyty księdza Adama Bonieckiego w Kaliszu można obejrzeć na portalu: www.kalisz.naszemiasto.pl.
Tekst: Mirosława Zybura |