Czy to przypadek, czy
nie przypadek, że w trójce najsławniejszych kaliszan, która (bez względu na
to, kto ją układa i w jakim celu) zawsze sprowadza się do trzech nazwisk:
Adam Asnyk, Maria Konopnicka i Maria Dąbrowska - są aż dwie panie i obie
piszące? Oczywiste dyskusje o ich wielkości wiecznie trwają, ale miejsca w
dziejach literatury polskiej nikt im nie odmawia. A jak na razie także na
innych polach nie widać aż tak wyróżniających się, ani też znanych na
szerszą skalę, kaliszan i kaliszanek.
Więc chyba to jednak przypadek, bo w antologii poezji o Kaliszu „Strofy
wierne Prośnie” (wyd. 2001) wśród 26 autorów znalazło się zaledwie 5 pań.
Poza wspomnianą już Konopnicką, jest tu uznana pisarka i poetka, Wanda
Karczewska; a obok niej Łucja Gliksman (rodem z Opatówka) i Anna Zabacka
(związana z Poznaniem), no i stuprocentowa kaliszanka trochę młodszego
pokolenia, Urszula Zybura. Jeśli jednak spojrzeć na tę kwestię szerzej -
poprzez tradycje kulturalne miasta - rysuje się nam zupełnie inny obraz. Bo
przecież to głównie oświecone kaliskie damy organizowały (z górą sto lat
temu!) sławne „piątki literackie”, zapraszając do swych salonów wybitnych
ludzi pióra, wygłaszając wykłady i wywołując burzliwe dysputy o literaturze.
Ponadto szerzyły oświatę, pisywały do gazet, bawiły się w teatry amatorskie... itp. Owszem dyrektorami szkół,
prezesami szacownych stowarzyszeń czy też redaktorami naczelnymi gazet byli
zazwyczaj panowie; ale do roboty panie już były mile widziane... Co mają dziś do powiedzenia
na polu literatury kaliszanki? Odpowiedzi na to pytanie szukała Aneta
Lipińska, szefowa Filii nr 7 Miejskiej Biblioteki
Publicznej, penetrując zbiory swej placówki. I znalazła tyle dowodów na to,
panie dziś zdominowały kaliską niwę literacką, że złożyła się z
tego spora wystawa. A tworzą ją głównie książki, broszury,
czasopisma, albumy, fotografie... itp.
dokumenty.
Najwięcej miejsca zajmuje tu oczywiście Maria Dąbrowska, która wypłaciła się Kaliszowi najpiękniej i najszczodrzej swą wielką
powieścią „Noce i dnie”. Na wystawie pokazano nie tylko jej książki, ale
także równie cenne (a zdaniem niektórych krytyków nawet cenniejsze od literackich dokonań) „Dzienniki”, jak również piękne
kadry z filmu Jerzego Antczaka. Jak do tej pory ten film był chyba najlepszą
formą promocji Kalisza. Szkoda tylko, że potem kaliszanie jakoś zapomnieli o
tej pięknej tradycji, za to odżyła ona skutecznie w Russowie.
Tuż obok Dąbrowskiej rezyduje Konopnicka, która wprawdzie zadedykowała
Kaliszowi tylko 2 lub 3 wiersze (jeden z nich jest dyskusyjny!), ale za to
weszła na stałe do kanonu dziecięcych lektur i szkolnych podręczników. I nie
bez powodu czołowe miejsce na wystawie zajmuje barwnie ilustrowana książeczka „Na jagody”. Z innych
uznanych nazwisk pojawia się Wanda Karczewska, która pod koniec życia
zatęskniła do krainy lat dziecięcych, czego owocem był m.in. liryczny tomik
„Powrót do Kalińca”, wydany zresztą dzięki wsparciu kaliskich władz. Nie ma
niestety Janiny Broniewskiej, która - dzięki swemu zauroczeniu ideami
komunizmu - przez długie lata stała na czołowych półkach w dziecięcych
bibliotekach, a potem znikła stamtąd bez śladu. Pewnie byłaby już pora, aby
wreszcie obiektywnie spojrzeć na jej dorobek literacki, a także docenić jej
rolę jako niekonwencjonalnej małżonki, a zarazem muzy niewątpliwie wybitnego
poety, Władysława Broniewskiego. Obok tych postaci ze znanymi nazwiskami
wyeksponowano także prace historyczne czy krytyczno-literackie im
poświęcone. Dominują wśród nich oczywiście fundamentalne opracowania prof.
Edwarda Polanowskiego, ale jest także kilka skromniejszych prac
nieocenionej pani Haliny Sutarzewicz, która nie zabiegała o tytuły naukowe,
ale za to - jako nauczycielka kaliskich szkół średnich - wychowała wiele
pokoleń młodych kaliszan, wrażliwych na literackie słowo. A dziś patronuje
lokalnemu stowarzyszeniu, które stara się kontynuować te tradycje.
Dalej już sypie się cała lawina
młodszych twórców - na czele z Urszulą Zyburą. A obok starsze pokolenia,
piszące dotąd „do szuflady”, które dość późno zdecydowały się opublikować
swój dorobek. Pojawiają się też kolejne pokolenia badaczy literatury i
tradycji kulturalnych: Ewa Andrysiak, Aneta Kolańczyk. Anna Tabaka... No i
jeszcze cała armia młodych żurnalistek, publicystek, recenzentek, które - co
bardzo istotne - mocno uszlachetniają wizerunek prasy lokalnej,
niebezpiecznie zmierzającej w kierunku „tabloidów” czy wręcz
„brukowców”. Słowem - robią dziewczyny dobrą robotę! I dobrze, że chociaż
kaliska biblioteka to docenia.
Bożena Szal-Truszkowska
7 Dni Kalisza
,
20 kwietnia 2011
Epilog z panią Magdaleną
Spotkanie z Magdaleną Krytkowską -
poetką, malarką, animatorką kultury - było swoistym
epilogiem do wystawy w bibliotece miejskiej na Majkowie „Kaliszanki piszące”, której poświęciliśmy niedawno trochę uwagi. Spotkanie zorganizowano
(15
kwietnia) w tym samym miejscu już na pożegnanie z tamtą ekspozycją.
Pani Magdalena też niemal całe swoje zawodowe życie spędziła w bibliotece
(przez wiele lat pracowała w Opatówku), ale chyba coś tam sobie pisywała do
szuflady, bo całkiem niespodziewanie kilka lat temu opublikowała tomik
poezji „Poeta i zwyczajny człowiek”. Potem jej utwory zaczęły zbierać
nagrody na literackich konkursach i ukazywać się na łamach prasy. Wraz z
talentem literackim ujawniła też swoje pasje plastyczne. Pokazała barwne,
pięknie komponowane obrazy, głównie kompozycje kwiatowe, które nadal maluje,
choć pomału lecz nieuchronnie traci wzrok. Mało tego! Podjęła się też roli
animatorki kultury właśnie w środowisku ludzi niepełnosprawnych. I właśnietymi obrazkami, malowanymi przez pół-ociemniałą autorkę, udekorowano wnętrze
biblioteki na spotkanie z nią.
Swój wielki monolog - wyznanie Krytkowska zaczęła od lat dziecinnych, kiedy
to po raz pierwszy w domu rodzinnym zetknęła się z książką Marii
Konopnickiej „O krasnoludkach i sierotce Marysi”. I do dziś ceni ją za to,
że interesowała się losem dzieci i że pisała dla nich. Krytkowska sama też
pisze dla dzieci - i jest to zarazem jej swoisty hołd dla autorki„Roty”. A
pisze bardzo obrazowo i ciepło:
Na dywanie kot łaciaty.
Zaplątany w swoje
łaty.
Biała łapka, czarne uszko.
Nie potrzebna mu poduszka.
(...) Śpi. Co
też mu się śni?
Sporo mówiła też o Marii Dąbrowskiej i klimatach russowskiego dworku, a
także o swych innych fascynacjach literackich - zwłaszcza tych, które
wyrosły na kaliskim gruncie i wyszły spod kobiecego pióra. I nie były to
tylko puste słowa, lecz poświadczone czynem i słowem tej pozornie kruchej
kobiety, która tak wiele chce dać innym. BS
Życie Kalisza, 4 maja 2011
Poeta i człowiek
zwyczajny
Pod takim tytułem zorganizowano autorskie spotkanie z Magdaleną Krytkowsk
ą, które odbyło się w Filii nr 7 Miejskiej Biblioteki Publicznej im. A.
Asnyka.
Spotkanie w murach malowniczo położonego pałacyku, w
którym mieści się biblioteka, było podsumowaniem wystawy Kaliszanki piszące,
będącej drugą edycją wystawy Kalisiana w księgozbiorze Filii nr 7. -
Wystawa była prezentowana w 2009 r. jako swoista odpowiedź na wiele pytań
czytelników dotyczących współczesnych twórców kaliskich. Można było zobaczyć
książki wydane w Kaliszu przez rodzimych pisarzy i poetów, przez kaliskie
wydawnictwa. Księgozbiór Regionalny Filii nr 7 liczy ok. 300 egzemplarzy. To wydawnictwa
popularnonaukowe i literatura piękna. Oczywiście wszystkie nie mogły znaleźć
się w ekspozycji. Prezentowaliśmy wtedy przede wszystkim najnowsze wydania
pochodzące z lat 2006 - 2009. W tym roku zaplanowałam drugą edycję, ale tym
razem wybrałam same Panie, kaliszankipiszące - mówi Aneta Lipińska,
kierownik Filii nr 7 MBP.
Wśród piszących kobiet znalazły się m.in. Maria Konopnicka i Maria Dąbrowska, jednak wystawa ma na celu nie tylko przypomnieć ich
związki z Kaliszem, lecz przede wszystkim przybliżyć twórczość ich
współczesnych następczyń. Pisarek, bajko-pisarek, poetek, autorek książek
naukowych czy dziennikarek.
Dlatego podczas bibliotecznego spotkania Magdalena
Krytkowska obok własnej poezji zaprezentowała twórczość swoich koleżanek.
Wśród nich m.in. Urszuli Zybury, Anety Kolańczyk,Izabeli Fietkiewicz-Paszek, Wandy Liberskiej, Danuty
Wańki czy Anny Tabaki. Dla żądnych ciekawostek dotyczących życia i twórczości Marii Konopnickiej,
Marii Dąbrowskiej, Wandy Karczewskiej czy Haliny Sutarzewicz, informacji
także nie zabrakło. - Moim skromnym marzeniem jest, aby sławne piątki
literackie organizowane w salonach przez kaliskie damy mogły po wielu latach
znów powrócić. Filia nr 7 MBP posiada ku temu doskonałe warunki, Pałac na Majkowie i przepiękny Park
Rodziny Wiłkomirskich mogłyby być świadkami wielu dysput o literaturze i nie
tylko - dodaje Aneta Lipińska.