|
Biblioteka Główna,
ul. Legionów 66
„Czyj to był sen? Tłumacz i
tajemnice przekładu” – spotkanie z prof. UAM dr hab. Bogumiłą Kaniewską
(z cyklu „Spotkania z COOLturą”)
4 marca 2011
Gościem dziewiątych „Spotkań z COOLturą”
była dr hab. Bogumiła Kaniewska – profesor Uniwersytetu im. Adama
Mickiewicza w Poznaniu, badaczka współczesnych form narracyjnych, autorka
książek „Świat w granicach
ja. O
narracji pierwszoosobowej”; „Śladami Tristrama Shandy”; współautorka „Teorii
literatury” oraz „Literatury polskiej XX wieku”. Moderatorem był dr hab.
Piotr Łuszczykiewicz.
Spotkanie zatytułowane „Czyj to był sen? Tłumacz i tajemnice przekładu” było
poświęcone książkom przetłumaczonym przez panią Bogumiłę Kaniewską. Dokonała
ona dotychczas szesnastu przekładów, z których najbardziej znane tytuły to
„Tajemniczy ogród” Frances Hodgson Burnett, cykl o Emilce ze Srebrnego Nowiu
Lucy Maud Montgomery oraz „Alicja w Krainie Czarów” Lewisa Carrolla. Właśnie
tej ostatniej pozycji poświęcono większość czasu.
Tłumaczenie nie jest łatwą rzeczą – trzeba
uwzględniać specyfikę języka grupy docelowej czytelników. Inaczej pisze się
dla dzieci, młodzieży, a jeszcze inaczej dla dorosłych. Należy ustalić, czy
tekst jest adresowany do laików, czy fachowców z danej dziedziny. Nie bez
znaczenia jest specyfika krajów. Na dowód można tu przytoczyć fragment
wypowiedzi kaliskiego tłumacza Waldemara Chlebowskiego ze spotkania z
uczniami I Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Asnyka: Dla Amerykanina całkowicie niezrozumiała
będzie informacja, że ktoś jechał TIR-em z prędkością 80 km/godz. Tłumacząc
trzeba szybko zamienić kilometry na mile i posłużyć się nazwą używaną w
Ameryce na określenie dużej ciężarówki.
Choć cytat ten nie padł podczas spotkania,
bardzo pasuje do tematu.
Prof. Kaniewska przyznała, że pierwszego swojego przekładu dokonała z
powodów merkantylnych. Później zauważyła, że praca ta sprawia jej
satysfakcję i zaczęła to robić dla przyjemności.
Wykładowi towarzyszyła prezentacja, z której widzowie dowiedzieli się o
życiu autora „Alicji…”, Lewisa Carrolla. Naprawdę nazywał się Charles
Lutwidge Dodgson i był pastorem. Nie chciał być identyfikowany z panem
Carrollem i nie odbierał listów zaadresowanych na to nazwisko.
Prof. Kaniewska opowiedziała również o historii powstania książki oraz o
wcześniejszych przekładach: Adeli S., Marii Morawskiej i Antoniego Lange,
Janiny Zawiszy-Krasuckiej, Antoniego Marianowicza i Macieja Słomczyńskiego.
Dokonała pewnych porównań stylu języka poszczególnych tłumaczeń. Goście
spotkania usłyszeli różnice w przekładzie wybranych terminów, np. „kałuża
łez”, „sadzawka z łez”, „morze łez”.
Pani profesor zwróciła uwagę na fakt, że najtrudniejsze bywają językowe gry
słów – niekiedy wręcz nieprzetłumaczalne. Spory kłopot sprawiła jej
wykorzystana przez Carrolla dwuznaczność angielskiego słowa „draw” –
rysować, wyciągać. Z kolei Piotr Łuszczykiewicz opowiedział o swoim
niefortunnym tłumaczeniu pewnego niemieckiego określenia i wynikających z
tego konsekwencjach.
Spotkanie uświetniła kaliska aktorka Mirosława Sapa, która przeczytała
wybrane fragmenty literackie.
Publiczność pytała m.in. o ewentualność popełnienia plagiatu tłumaczenia –
czy należy się obawiać zbyt dużego podobieństwa do wcześniejszych wersji.
Tekst, fot.: Marcin Galant
Kliknij na zdjęcie aby
powiększyć obraz...
|