|
Dziedziniec kaliskiego ratusza „Nocne marki prozy” - spotkanie z Romą Ligocką, Jerzym Stuhrem i Jackiem Dehnelem, zorganizowane z okazji obchodów Jubileuszu 18,5 wieku Kalisza 19 lipca 2010 FOTOREPORTAŻ MARIUSZA HERTMANNA (kliknij w link)
Jubileusz 1850-lecia ptolemeuszowej Kalisii, najstarszego polskiego miasta, uświetniają liczne wydarzenia kulturalne. Także Miejska Biblioteka Publiczna im. Adama Asnyka przygotowała dla kaliszan ciekawe propozycje. Wyśmienite atrakcje zaserwowano w drugiej połowie lipca. Pierwsze z dwóch spotkań, zorganizowane w poniedziałek 19 lipca 2010, zatytułowano „Nocne marki prozy”.
Swoją obecnością zaszczycili artyści znani w kraju i za granicą: Roma Ligocka – pisarka, malarka, Jerzy Stuhr – aktor, reżyser, scenarzysta, pedagog, od 1994 r. profesor w dziedzinie sztuk teatralnych, oraz Jacek Dehnel – poeta, prozaik, tłumacz, malarz. Moderatorem był znany kaliskiej publiczności literaturoznawca, Piotr Łuszczykiewicz. Specyficzny klimat nadało spotkaniu miejsce – dziedziniec kaliskiego ratusza, a także wieczorna pora. Wprawdzie nie wszyscy widzowie zmieścili się na dziedzińcu, ale przygotowano także miejsca przy oknach. Zainteresowanie spotkaniem było tak duże, że część gości zasiadła przed telebimem na Rynku Głównym. Jednym z tematów były audiobooki. Wraz z rozwojem techniki i jej wejściem w dziedzinę literatury, pojawiły się obawy czy książka czytana bądź zdigitalizowana nie wyprze tej tradycyjnej. Czas jednak pokazał, że wydawnictwa papierowe i elektroniczne mogą się uzupełniać. Dzięki audiobookom kontakt z literaturą mają osoby o słabym wzroku oraz niewidomi.
Pojawił się także wątek doboru osoby czytającej książkę w celu nagrania. Jak się okazało – nawet najlepszy aktor nie zawsze jest w stanie dokładnie oddać to, co stworzył pisarz. Roma Ligocka stwierdziła, że słysząc swój tekst czytany innym głosem niż własny, nie była zadowolona z efektu, gdyż jej książki mają bardzo osobisty charakter. Jacek Dehnel nagrywał swoją powieść własnym głosem (było to 11 godzin czytania). Jerzy Stuhr również, choć dopuszczał także swoje dzieci. Goście opowiedzieli też o swoich dziełach. Jerzy Stuhr mówił o spisanych przez siebie losach pradziadków, którzy przenieśli się z Dolnej Austrii do Krakowa. Roma Ligocka, autorka „Dziewczynki w czerwonym płaszczyku” stwierdziła, że w dziewczynce – bohaterce filmu „Lista Schindlera” zobaczyła siebie, co stało się inspiracją do napisania książki. Jacek Dehnel opowiedział o powieści „Lala”, powstałej z perspektywy dorastającego wnuka, w niegdysiejszej ziemiańskiej rodzinie. Wszystkie wymienione tu tytuły to – jak zauważył Piotr Łuszczykiewicz – dzieła autobiograficzne i biograficzne. Prowadzący przytoczył także trzy wyznaczniki autobiograficznego kontaktu z czytelnikiem: dokument osobisty jako świadectwo, wyznanie i wyzwanie. Jeszcze przed spotkaniem dużym zainteresowaniem czytelników cieszyło się stoisko z książkami i audiobookami. Można było nabyć m.in. „Dziewczynkę w czerwonym płaszczyku” i „Czułość i obojętność” Romy Ligockiej, „Stuhrowie. Historie rodzinne” Jerzego Stuhra oraz „Lalę”, „Rynek w Smyrnie”, „Balzakiana” i „Fotoplastikon” Jacka Dehnela. Pozycje te wzbogacą również biblioteczne półki Asnykowskiej Książnicy. Mimo późnej pory, kaliszanie niespiesznie rozchodzili się do domów, kontynuowali rozmowy z artystami, podchodzili z książkami, pozowali do wspólnych fotografii.
Dziedziniec kaliskiego ratusza „Nocne marki poezji” - spotkanie z Ewą Lipską, Wojciechem Malajkatem i Jackiem Wójcickim przy akompaniamencie Konrada Mastyło, zorganizowane z okazji obchodów Jubileuszu 18,5 wieku Kalisza 23 lipca 2010 FOTOREPORTAŻ ARTURA BONUSIAKA (kliknij w link) „Nocnych marków poezji” zaprosiliśmy na piątkowy wieczór, 23 lipca 2010, dla których do Kalisza zjechała wielka dama polskiej literatury, Ewa Lipska z aktorem Wojciechem Malajkatem, śpiewakiem Jackiem Wójcickim oraz pianistą Konradem Mastyło. Znów zapełnił się nie tylko dziedziniec, ale także ratuszowe okna.
Słowa „a jednak miłość” towarzyszyły temu lipcowemu wieczorowi. Spotkanie rozpoczął dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej, Adam Borowiak, który powitał gości. Publiczność w absolutnej ciszy słuchała wierszy Ewy Lipskiej czytanych przez autorkę i Wojciecha Malajkata oraz radośnie reagowała na popisy wokalne Jacka Wójcickiego. Z jednej strony wesoły nastrój, jaki wprowadzał tenor, a z drugiej spokojny głos aktora i jego specyficzny humor. Po porywającej piosence goście słyszeli wypowiadane poważnym tonem słowa „przejdźmy teraz do poezji o miłości międzyludzkiej”, po czym rozlegały się brawa i śmiech widzów.
Ewa Lipska rozpoczęła od czytania własnych tekstów piosenek, m.in. „Jeszcze przez chwilę być szczęściarzem”, „Utopijni trubadurzy”. Wśród tytułów wierszy, jakie artyści zaprezentowali publiczności można wymienić m.in. „Aptekę”, „Wady wzroku”, „Myjnię samochodową” i „Ciasto ze śliwkami”, a spośród utworów muzycznych śpiewanych przez Jacka Wójcickiego „Torna a Sorrento”, „Titine, ach Titine”, „Karuzela z Madonnami” i „Caruso”. Spotkanie zakończył wielki przebój „Time To Say Goodbye” z repertuaru Sarah Brightman i Andrei Bocellego. Wojciech Malajkat powiedział, że jest to utwór o niewielkiej miłości do języka angielskiego i ogromnej do włoskiego, czym ponownie wzbudził aplauz widowni. Wojciech Malajkat zauważył też żartobliwie, że śpiew Jacka Wójcickiego przegania deszcz: - Proszę Państwa, podobno wszędzie dookoła już leje, tylko tu nad dziedzińcem, C czterokreślne pana Wójcickiego przegania deszczowe chmury. Na ten dzień bowiem prognozy zapowiadały załamanie pogody, a tymczasem opady nie popsuły miłej atmosfery wieczoru. Akompaniament i błyskotliwe riposty zapewnił Konrad Mastyło. Jeszcze przed spotkaniem można było nabyć tomiki Ewy Lipskiej, m.in. „Pogłos” i „Miasteczko Świat”, a już po nim była okazja do zdobycia autografów i wspólnej fotografii z artystami. Sądząc po reakcji publiczności, była to wyśmienita uczta duchowa. Długo jeszcze w murach starego miasta i w sercach kaliszan wybrzmiewała muzyka i poezja.
Tekst, fot.: Marcin Galant Kliknij na zdjęcie aby powiększyć obraz...
|